Ostatnie wpisy
Zakładki:
Tu zaglądać lubię:
Zdjęcia:
|
poniedziałek, 26 listopada 2007
co dalej?
jak zwykle dzieje się wokół mnie dużo. Już się temu nie dziwię. Teraz to akceptuję.:) Jakiś czas temu zagubiłam się.... trwało to czas jakiś, ale teraz... tak teraz odzyskuję swoje życie. Co się stało, że ja się tak pogubiłam? Dużo się wydarzyło, dużo się zmieniło. Dużo zyskałam, ale też dużo straciłam. Teraz z perspektywy czasu mogę uznać, że schowałam się przed światem - i mogę zaśpiewać tu słowa piosenki \: poukładałam sobie świat i nie zostawię tego już........
sobota, 29 września 2007
Bajka o umieraniu
Codzienne umieranie już nie sprawia mi żadnego problemu. Dziś patrzę na to jak na oddech. Dziś z każdą chwilą, z każdą sekundą umiera jakaś część mnie. Jeszcze jakiś czas temu /bardzo bliski/ chciałam odejść z życia publicznego!!! Chciałam mieć życie już za sobą. Coś się jednak zmieniło. Dokładnie nie wiem co, ale doszłam do wniosku, że życie jest warte tego, żeby trwać w nim jak najdłużej się da. Nie wiem skąd we mnie tyle siły i optymizmu, że będzie dobrze, choć wcale dobrze nie jest, bo nadal balansuję na granicy..... bankructwa tak mogę to nazwać. Ale z drugiej strony zmieniły mi się priorytety i nie potrzebuję mieć milionów do szczęśliwego życia. Tego co doświadczyłam w minionym roku w porywach do 2 lat - tego mi nikt nie zabierze. Było dużo radości, śmiechu, ale i bólu, pogardy i braku szacunku. Wszystko na własne życzenie, bo nikt inny niż ja nie ponosi odpowiedzialności za to, że ja się zgodziłam wziąć na barki to co wzięłam. Teraz jednak widzę, że czas dźwigania się zakończył. I szok tylko pozostał po tym jak zasłona spadła po obu stronach. Czy umiemy się z tym pogodzić? Tego też dziś nie wiem. Myślę, że po prostu czas jest potrzebny. Dać sobą pomiatać z miłości? Przyjaźni? Czy ktoś jest to w stanie zrozumieć i powiedzieć dziękuję oraz czasem przeprosić? Trzeba być gotowym, że można usłyszeć: Kto Cię o to prosił? I to mnie już też dziś nie martwi, bo nauczyłam się, że to jest mój problem. To ja jestem za miękka! Ale czy mi z tym źle? Czy ja się mogę na to uskarżać, że komuś pomogłam, że ktoś mi pomógł zrozumieć, że szacunek to stawianie granic? To czego się również nauczyłam, że mam serce pełne miłości i radości, choć bólu i żalu w nim nie brakuje. Jednym słowem jest wszystko. A dziś chcę jeszcze jedno zapisać dla potomnych/ależ poważnie to brzmi!;)/ Jestem szczęśliwa, choć ból z najciemniejszych zakamarków wypływa. Mimo to jest mi dobrze. Teraz widzę jak wiele zmieniłam w swoim życiu - i to wszystko dzięki swojemu uporowi i szczęściu jakie mam w życiu. zasłona
zdjęłam kolejną zasłonę z oczu. A może ja jej wcale nie zdjęłam tylko sama spadła. A może zrobiłam co mogłam zrobić i teraz już mogę odejść stąd? Dziś nie znam odpowiedzi na te wszystkie pytania i nawet ciesze się że ich nie znam. Dziś ciesze się cudnie spędzonym dniem z rodziną. Było bardzo miło. Nawet tata przyjechał. I ja jedna z naszej trójki umiem się z nim dogadać. Zawsze tak było. We mnie jednej miał sprzymierzeńca. Według moich obserwacji wybieram trudne przypadki. Teraz nadeszła pora na spokojne życie w rodzinie.
niedziela, 16 września 2007
Bez jasności
Nie mam jasności mojego dalszego działania życiowego, ale ogromny spokój czuję. To tak jakbym czuła, że zaraz kolejny cud się stanie, a może marzenie się ziści? Tego też nie wiem, ale zaufam Panu Bogu, bo to przecież On mnie przez to moje skromne życie prowadzi. :-) Kwiaty
Dostałam dziś kwiaty ...... nie byłoby to zaskoczeniem gdyby nie fakt, że dostałam je od Brata mojego rodzonego :-). Okazja bez okazji - cudne jest jednak życie i takie kolorowe, a w ogóle to ostatnie cuda jakei się dzieją - dowodzą tego, że warto jest żyć i ....... jestem szczęśliwa.
piątek, 31 sierpnia 2007
Mój awans firmowy
Kolejna ogromna zmiana w moim skromnym życiu - awansowałam na Dyrektora!!!!!! Właśnie to opijam piwem z sokiem malinowym :-) Bez wyrzeczeń
minęło 2 i pół miesiąca a ja od tego czasu ważę o 4 kg mniej i to bez wyrzeczeń :-) Hura hura jestem na dobre dordze do utraty jeszcze 6kg. hmmmm to zostało mi jeszcze 3-4miesiące i dobrze to może ominę tak zwane jojo :-)
czwartek, 30 sierpnia 2007
Tak dużo....
Ostatnie dwa miesiące, a mam wrażenie jakbym kilka lat przeżyła? Mnóstwo spotkań biznesowych- podczas nich poznawałam ludzi, biznes i siebie. Warsztaty: kreatywne notatki, Kolorowe podejmowanie decyzji, praca z głosem, warsztaty twórczego pisania / nawet wiersz udało mi się napisać ;-)masaże ......... Zajęcia sportowe: jazda na rowerze/ tu ogromna frajda, bo poznaję przez to moje miasto/, rolki/ jeszcze gleby nei zaliczyłam;-)/ basen - miód malina!!!! Spotkania towarzyskie - czuje się jak bym nadrabiała kilkanaście lat mojego życia? Bardzo dobrze mi z tym. A i jeszcze zapomniałabym - od października chyba do szkoły :-) tornistra muszę poszukać! ;-) Zapomniałabym o spotkaniach z miom Skarbem, Słońcem. Cudnie jest wiedzieć, że tęskni. A jeszcze cudniej jest czuć tę jego tęsknotę :-) Gotowanie
Dziś odwiedziła mnie moja mamcia. Jeszcze do niej tak nie mówiłam, bardzo by się ucieszyła :-). Może niebawem to usłyszy. ;-) Dziś razem spędziłyśmy miły dzionek. Wspólna praca, choć ona nie zawiele mi mogła pomóc, ale zawsze choć swoją osobą, towarzyszeniem w ciągu dnia. Po pracy ugotowałam obiad. Bardzo lubię przyrządzać jedzonko, idzie mi to coraz lepiej. Lubię to robić w moim mieszkaniu. Dziś było proste danie: ziemniaki, kotlet schabowy i sałatka z pomidora i cebuly. Pychotka!!!!! I miło było popatrzeć jak mama zajada się ze smakiem. Dawno szarlotki nie piekłam? :-) pomyślę o tym i może bym tak jeszcze gości na nią zaprosiła, a może zabiorę ją na szkolenie w poniedziałek? Pomyślę mam jeszcze troszkę czasu:-) | |||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||